• Gorzupia
  • piątek, 15 marzec 2019 12:39
  •   22

Kłopoty z przebudową ulicy Promienistej

Kłopoty z przebudową ulicy Promienistej
Kłopoty z przebudową ulicy Promienistej © Google Street View /archiwum 2012

Mieszkańcy, sołtys i radny z Gorzupi (gm. Krotoszyn) chcą, by rozjazdy ulicy Promienistej i Kobierskiej we wsi zostały poszerzone.

Masz zdjęia lub film do tego artykułu?   Wyślij je do nas!

Typography
  • Small
Udostępnij to

Przebudowa ulicy Promienistej w Gorzupi wraz ze skrzyżowaniem włączającym ją w powiatówkę bulwersuje lokalną społeczność. Bo – choć mieszkańcy wsi cieszą się z inwestycji – to czują się lekceważeni.

Zaczęło się od organizacji ruchu w rejonie skrzyżowania gminnej ulicy Promienistej i powiatowej Kobierskiej w Gorzupi. – Skrzyżowanie z powiatówką, z uwagi na istniejący w pasie drogi skwer oraz zlokalizowaną w jego środku figurkę, zaprojektowano w formie dwujezdniowego rozjazdu. Zamykając tym samym skwer z trzech stron – tłumaczy Anna Krzywonos, podinspektor wydziału inwestycji i rozwoju w krotoszyńskim magistracie. Każdy z rozjazdów miał być jednokierunkowy. Na wniosek mieszkańców zmieniono je jednak w dwukierunkowe. – I poszerzono wjazd, i wyjazd w ulicę Promienistą a także zmieniono projekt organizacji ruchu, w taki sposób, że oba rozjazdy są drogami dwukierunkowymi – dodaje Anna Krzywonos.

To jednak nie rozwiązało problemu. Bo mieszkańcy chcą, by same rozjazdy również zostały przebudowane. I poszerzone z 4 do 5 metrów. – Na początku wykonywania prac powinny być uwzględnione nasze wnioski. Że nie godzimy się na 4-metrowe wjazdy, bo to utrudni funkcjonowanie tych ulic. Mamy XXI wiek, zamiast udogodnić mieszkańcom i rolnikom wjazdy – utrudniamy sobie to – wskazuje Henryk Kubiak, sołtys Gorzupi. I apeluje do władz gminy o uwzględnienie próśb społeczności. – Chodzi o 15 – 18 metrów kwadratowych asfaltu. To nie jest jakaś wielka budowa. Tego problemu w ogóle nie powinno być – dodaje.

Na to nie godzą się jednak władze gminy. I burmistrz mówi wprost – zjazdy nie będą poszerzone. Tym bardziej, że skrzyżowanie jest własnością powiatu, a gmina przebudowuje je na własny koszt jedynie z dobrej woli. – Większość wniosków mieszkańców – oprócz tego poszerzenia – została zrealizowana. Przejechałem się tam sam zobaczyć i według mojej oceny nie jest to aż wielki problem – jak jest przedstawiany. I ja już się więcej nie wypowiadam – ucina Franciszek Marszałek.

Powiat także umywa ręce. Twierdząc, że to nie on odpowiada za inwestycję. – Było wiadomo wcześniej, jaki jest projekt skrzyżowania. Szkoda, że tak późno jest o tym mowa. Tam są już krawężniki zamontowane i będzie wylewany asfalt. Tego powiat nie robi, to robi gmina – podkreśla Paweł Radojewski, wicestarosta krotoszyński. A starosta dodaje, że – gdyby wjazdy były poszerzone – powiat musiałby to współfinansować. – Można zmniejszyć klomb po metrze z każdej strony, ale musimy to współfinansować – przyznaje Stanisław Szczotka.,

W odpowiedzi na to Marian Włosik, radny powiatowy do którego należy skwerek na środku skrzyżowania zapewnia, że chętnie odda część ziemi pod inwestycję – za darmo. Jednak – jak twierdzi starosta – problemu to nie rozwiązuje. – Nie wystarczy sobie przesunąć krawężnik i już. Nawet jeśli pan Włosik deklaruje, że odda grunt za darmo, to trzeba zrobić podział działek, geodeta musi się tam pojawić. Kwestie geodezyjne, aktu notarialnego to jest zatrzymanie inwestycji na jakiś czas – obrazuje Stanisław Szczotka. A Franciszek Marszałek dodaje. – Jesteśmy już na takim etapie, że prace w części zostały wykonane, więc to byłyby dodatkowe roboty, i dodatkowe pieniądze. To wymagałoby zmiany projektu. Ponieważ główne postulaty zostały spełnione – nie przewidujemy już zmienienia i poszerzenia tych jezdni – podsumowuje.

Publikacja:
Sebastian Kalak
Podoba Ci się?
Oceń ten artykuł
(0 głosów)