• poniedziałek, 19 wrzesień 2011 13:12

Absolutnie kultowej audycji

Juliette Greco Lucjan nazywał „czarną syreną nocy”
Juliette Greco Lucjan nazywał „czarną syreną nocy” Juliette Greco Lucjan nazywał „czarną syreną nocy” © © archiwum

Słuchanie „Rewii piosenek” Lucjana Kydryńskiego nie było proste. Chodziłam do podstawówki i rodzice kazali mi się kłaść o 22, a „Rewia” była nadawana o 23. Na szczęście moja babcia była wielbicielką Kydryńskiego. Do dziś pamiętam, jak się zdenerwowała, kiedy ożenił się Haliną Kunicką. Babcia miała radio w swoim pokoju. Przekradałam się do niej i razem słuchałyśmy tej – jedynej! – wtedy audycji z piosenkami z Zachodu.

Masz zdjęia lub film do tego artykułu?   Wyślij je do nas!

Typography
  • Small
Udostępnij to

Zapisywałam skrzętnie w specjalnym zeszycie – tytuły, informacje o gwiazdach, wiadomościach z wielkiego świata… A następnego dnia opowiadałam wszystko koleżankom. To była absolutnie kultowa audycja. I nie tylko z powodu przebojów. Kydryński mówił niezwykle interesująco. Pomyślałam, że też tak bym chciała, ćwiczyłam nawet to „r”, żeby mu dorównać. Później dowiedziałam się, że kiedy w krakowskim radiu zaczął prowadzić „Rewię piosenek” powiedziano mu, że źle wymania „r” i jego audycje muszą mieć lektora. Na szczęście do tego nie doszło. Przez lata przedstawiał światowe przeboje. Jego ulubieńcami byli artyści francuscy. Aznavoura nazywał „Napoleonem piosenek”, Earthę Kitt – „panterą”, Juliette Greco – „czarną syreną nocy”. Jak to brzmiało z tym wibrującym „r”! W latach 90. miałam prowadzić wspólnie z Lucjanem Kydryńskim koncert w Sali Kongresowej. Denerwowałam się, że nie sprostam „legendarnemu konferansjerowi”. Tymczasem on od razy zaproponował, żebyśmy przeszli na „ty”. Poczułam się doceniona. Chyba jestem już kimś, pomyślałam, skoro Kydryński jest moim kolegą. Pracowało nam się świetnie.

Niedawno, w piątą rocznicę śmierci Lucjana, poświęciłam mu moją „Leniwą niedzielę” w radiowej jedynce. Rozmawiałam z Haliną Kunicką i Marcinem Kydryńskim, a słuchacze pisali maile. Jeden z nich brzmiał tak: „Kydryński to klasa i kompetencja dzisiaj niespotykane. Szkoda… ale dobrze, że przynajmniej można powspominać”.

Felieton Marii Szabłowskiej

Publikacja:
Sebastian Kalak
Podoba Ci się?
Oceń ten artykuł
(0 głosów)