Print this page
  • Dolnośląskie
  • poniedziałek, 02 sierpień 2021 15:00
  •   3

W gościnie u Marianny Orańskiej



Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim jest imponujący i nowoczesny. Jak jego pani – pierwsza bizneswoman XIX wieku.

Masz zdjęia lub film do tego artykułu?   Wyślij je do nas!

Typography
  • Small
Udostępnij to

Ta historia zaczyna się w 1837 r., gdy królewna Marianna Orańska (córka króla Niderlandów) dziedziczy po matce śląskie ziemie. Postępowa, niezależna i niepasująca do konserwatywnego pruskiego dworu, opuszcza Berlin i na nową siedzibę wybiera Kamieniec Ząbkowicki. Energicznie zabiera się do zagospodarowywania odziedziczonych ziem.

OD SŁÓW DO CZYNÓW
Marianna decyduje się na wybudowanie tu pałacu według projektu architekta Karia Schinkla, który doskonale zrozumiał założenie królewny – rezydencja miała być imponująca i nowatorska. Cztery wieże, ogrody tarasowe w stylu renesansowym, park angielski, fontanny – pałac kosztował Mariannę fortunę. Ale co ważniejsze, jego budowa przyczyniła się do intensywnego rozwoju regionu. Bo Marianna zaangażowała do pracy mieszkańców okolicznych miejscowości, inwestowała w lokalną infrastrukturę. Wykształcona, przedsiębiorcza, ale wrażliwa królewna umiała dostrzec potrzeby innych i zmieniać świat. A nie był on sprzyjający ówczesnej kobiecie.

MARIANNA WALCZĄCA
„Niejedna księżniczka życzyłaby sobie, by mogła być tylko kobietę” – to podobno słowa Marianny. Ograniczenia, wynikające z arystokratycznego pochodzenia, dotknęły ją już we wczesnej młodości, gdy z przyczyn politycznych wydano ją za mąż za Albrechta von Hohenzolierna, który (jak się okazało) notorycznie ją zdradzał. I choć Marianna urodziła w tym związku pięcioro dzieci, zniewag nie zamierzała znosić. Wystąpiła o separację. I już to wystarczyło, by wówczas wywołać skandal. Ale Marianna była nieszablonowa… Poznała bowiem miłość życia – wykształconego Holendra, bez tytułu, który został jej masztalerzem i sekretarzem. Gdy zaszła z nim w ciążę, środowisko zareagowało radykalne: zabroniono jej kontaktu z dziećmi, przebywania w Prusach dłużej niż dobę i ograniczono dostęp do finansów. Ale nie załamała się, miała bowiem swój cel – pałac.

„DOBRA PANI”
Kupiła więc posiadłość oddaloną o 12 km od Kamieńca, w Bilej Vodzie, już za granicą austriacką. I stamtąd doglądała budowy. Ale nie tylko. Bo na Dolnym Śląsku wiele miejsc zawdzięcza jej swoja rozbudowę. Inwestowała w górskie drogi, to dzięki niej istniej przepiękne Międzygórze, wybudowane na wzór tyrolskiego miasteczka. Wspierała wdowy, dzieci, ubogich. A i my możemy podziwiać ukochane dzieło Marianny – uzasadniony na wzgórzu, nieco neogotycki, a bardziej elektryczny pałac z czerwonej cegły, którego dzieje – tak jak i jego pani – nie były łatwe. Po II wojnie światowej rozgrabiony przez Armię Czerwoną niszczył. Aż do lat 90. XX w., kiedy Włodzimierz Sobiech wydzierżawił ruiny i dokonał kilku ważnych napraw, dzięki którym pałac przetrwał. Dziś, przejęty przez gminę, stoi dumnie, piękniejąc z każdym rokiem, i jest pamiątką po niezwykłej kobiecie, która w XIX w. odważyła się kochać, marzyć i żyć na własnych warunkach.

Publikacja:
Sebastian Kalak
Podoba Ci się?
Rate this item
(0 głosów)